A oto co kryło się w paczce:
Jakiś czas temu na blogu Agnieszki M. odkryłam instrukcję wykonywania bombek "karczochów" (Agnieszko, jesteś wielka!!!).
Zapałałam wielką chęcią posiadania takowych skarbów na własnej choince i w tym celu, przy okazji zakupów w mieście, wybrałam się do pasmanterii. Zakupy chyba udane, bo do domu przywiozłam takie oto różności:
Teraz tylko muszę znaleźć trochę wolnego czasu i opiekuna dla synka, coby nie roznosił mi wszystkiego po domu... Niestety te dwie rzeczy rzadko idą ze sobą w parze. Zazwyczaj albo mam czas albo opiekuna...
Wśród zakupionych rzeczy znajduje się również taśma do wykończenia poduszki z różami, oraz papier do wykonania kartek.
trzymam kciuki aby bombki wyszły wspaniałe.
OdpowiedzUsuńJak moi chłopcy byli mali, wieczorem szybciutko kładłam ich spać i miałam trochę czasu dla siebie, a raczej dla hobby.
OdpowiedzUsuńZapraszam Cie do zabawy, szczegóły na moim blogu.
OdpowiedzUsuń