Na razie nie mam jeszcze zbyt wielkich postępów,gdyż nie jestem zbyt wprawną szwaczką. Maszyna, to jednak domena mojej mamy.
Postaram się jednak przedstawić kolejne etapy mojej pracy.
Wycięłam "ramkę" dla obrazka:
Przyfastrygowałam hafcik do tkaniny:
Przyszyłam hafcik maszynowo:
Przyszyłam ocieplinę:
Obszyłam kontur wokół króliczka:
Tak wygląda w tym momencie wierzch mojej podusi:
Może nie jest to zrobione idealnie, ale jak na moje możliwości to rewelacja ;-P
Oczywiście wszelkie słowa krytyki są mile widziane.
Ciąg dalszy, mam nadzieję, nastąpi niebawem.
Jak dla mnie to super ,wielkie brawa:
OdpowiedzUsuńja tez z maszyna za duzo nie mam wspolnego i tez sie przyuczam :)
pozdrawiam
http://domma79.blogspot.com/
Rewelacyjny debiut poduszkowy! Pięknie Ci wychodzi, ale to nic dziwnego, jak sie ma takiego pomocnika:)))
OdpowiedzUsuńDziękuję ślicznie za miłe słowa :-)
OdpowiedzUsuńNa zdjęciach na szczęście nie widać jakie wszystkie szwy są krzywe ;-)
Ale jak na pierwszy poważny romans z maszyną, to i tak jestem zadowolona z efektów...
Jak przeczytałam ostatni post to myślałam, że masz już większe doświadczenie w szyciu poduszek :D tak to ślicznie wyszło a tu się dowiaduje,że to debiucik ;)Bardzo dobrze Ci idzie. Ja ostatnio wertuje stroki z patchworkiem by dowiedzieć się jak najwięcej o szyciu - mam takie ciche marzenie - uszyć kołderki dla swoich dzieciaków...
OdpowiedzUsuńJak na pierwszy raz to super. Na tym rzecz polega, im więcej się szyje tym lepiej wychodzi, sama tego doświadczam.
OdpowiedzUsuń